Strona główna BIP Wersja chińska Wersja włoska Wersja hiszpańska Wersja ukraińska Wersja czeska Wersja niemiecka Wersja rosyjska Wersja francuska Wersja angielska
Szukaj
O regionie
Gospodarka
Rolnictwo
Turystyka
Sport
Kultura
Nauka i edukacja
Rozwój regionalny
Współpraca z zagranicą
Fundusze Europejskie
Środowisko
Obsługa klienta
Tablica informacyjna
Prawo
Centrum prasowe
Zespół Prasowy
Kalendarz zapowiedzi
Gazeta regionalna
Newsletter
Organiz. pozarządowe
 Centrum prasowe Powiększ tekst Zmniejsz tekst Powrót
 Centrum prasowe ›› Gazeta regionalna 
Gazeta regionalna
Rozmowa z
...Józefem Kotysiem, nowo wybranym wicemarszałkiem województwa
Na to się synek uczył...
- Został niecały rok do końca kadencji samorządowej, a Pan się zdecydował na rewolucję w swoim życiu – zamianę stanowiska burmistrza w Kolonowskiem na funkcję wicemarszałka województwa. To była trudna decyzja?

- Propozycje pracy w Urzędzie Marszałkowskim pojawiały się już kilka razy – zarówno w pierwszej kadencji samorządu, jak i obecnej. Uważałem wtedy, że mam coś ważnego do zrobienia w mojej gminie, dlatego odmawiałem. Teraz uległem, chyba dlatego, że przekonywała mnie większa grupa osób i robiła to bardzo sugestywnie i skutecznie. Ostateczną decyzję podjąłem po spotkaniu z Klubem Radnych Mniejszości Niemieckiej.

- A jaka była reakcja sąsiadów, znajomych, rodziny – gratulowali, czy pytali: ”Chłopie, po co ci ten kłopot”?

- Było różnie. Pierwszą osobą, której powiedziałem o otrzymanej propozycji był przewodniczący Rady Miejskiej w Kolonowskiem, Herbert Wacławczyk. On mnie wręcz zachęcał, choć też zwracał uwagę, że niełatwo będzie w końcówce kadencji udowodnić swoją przydatność, bo czasu zostało niewiele. Żona się z moją decyzją zgadzała, ale mocno ją przeżywała. A sołtys z mojej wioski skomentował: „Na to się synek uczył, żeby poszedł dalej”. Rada Miasta też nie robiła przeszkód. Otrzymałem sporo gratulacji i zapewnień, że będziemy nadal współpracować.

- Dostała się Panu niełatwa „działka” związana z funduszami europejskimi. Tu zwykle więcej jest niezadowolonych, którzy nie dostali pieniędzy, niż tych usatysfakcjonowanych.

- Dotąd na tę procedurę patrzyłem z drugiej strony i sam też często bywałem niezadowolony. Raz moje projekty wygrywały, a raz przegrywały konkurencję. To oczywiste, gdy pieniędzy jest mniej niż potrzeba. Dlatego muszą obowiązywać określone kryteria. Te dylematy nie są mi obce. Z podobnymi spotyka się każdy burmistrz co najmniej raz do roku opracowując budżet gminy – ograniczone fundusze pozwalają przecież tylko w jakiejś części zrealizować przedsięwzięcia, które dla jego mieszkańców są ważne. Trzeba więc wypracować kompromis.

- Na czym chciałby się Pan skoncentrować w ostatnim roku kadencji samorządu?

- Zaczęliśmy już pracować nad planem rozwoju regionalnego na lata 2007-2013, przygotowujemy jego projekt, potem wychodzimy z nim na zewnątrz, prosząc różne środowiska o konsultacje. To jedna noga mojego działania.
Drugą będzie gospodarcza promocja regionu. Mam już trochę przemyśleń na ten temat. Uważam, że powinniśmy być bardziej aktywni i wspierać te samorządy, które są przygotowane do pozyskiwania nowych inwestorów.
Urząd Marszałkowski przygotował materiał o kapitale zagranicznym, który ulokował się na Opolszczyźnie – to ukierunkuje promocję na poszczególne rynki. Inaczej trzeba się sprzedawać na rynkach niemieckich, jeszcze inaczej w krajach Beneluksu czy skandynawskich. Za dwa tygodnie będę na Dniach Nauki w Nadrenii-Paltynacie, chcę tę wizytę wykorzystać też do odbycia kilku rozmów gospodarczych. Nasza aktywność powinna pójść w kierunku wspierania dobrze przygotowanych ofert samorządowych z całego regionu i na lepszym wykorzystaniu partnerstwa z Nadrenią.

- A co z Pana pasjami muzycznymi? Kiedyś występował Pan w zespole rockowym. Autorytet urzędu na tym nie ucierpi?

- Dlaczego miałby ucierpieć? Nigdy nie robiłem tajemnicy z tego, że śpiewałem w zespole Apex, że chodziłem na zajęcia do pani Elżbiety Zapendowskiej w Opolskim Studiu Piosenki. Muzyka jest nadal moją pasją. Staram się nie tracić kontaktu z tym, co dzieje się na rynku muzycznym.

- Śpiewa Pan w domu?

- Rzadko i nawet nie pamiętam, kiedy mi się ostatni raz to zdarzyło z udziałem publiczności.

- A inne zainteresowania?

- Czasami gram w piłkę z oldboyami z Kolonowskiego. Ten rok trochę odpuściłem, ale w przyszłym mam nadzieję, że znowu wyjdę na boisko. Poza tym lubię literaturę fantastyczną, czytam Tolkiena, Terry Goodkinda, Robina Hobba. Interesują mnie komputery i marketing. Szkoda tylko, że czasu na rozrywkę jest coraz mniej.

rozmawiała Maria Szylska
‹‹‹
Informację wprowadził (a): Violetta Ruszczewska (2008-01-02 10:21:10)
Informację zmodyfikował (a): Violetta Ruszczewska (2016-11-30 10:17:34)
 Zobacz także PDF - pliki PDF  Powiększ tekst - powiększ tekst  Zmniejsz tekst - pomniejsz tekst  Drukuj - wydrukuj  Do góry
Data aktualizacji: 2016-12-01
Liczba odwiedzin: 34550435
 
Ta strona używa plików cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz je w każdej chwili zmienić. Szczegóły znajdziesz w polityce prywatności.